Cześć!
Dzisiaj chciałabym z wami porozmawiać o Wyspie Totalnej Porażki, czyli o pierwszym sezonie
tej kreskówki.
Zacznijmy od tego: 22 zawodników zgłosiło się do reality-show na 8 tygodni, które myśleli, że spędzą w luksusowym hotelu. Niestety, wylądowali na obozie Wawanakwa, gdzie czekają ich szalone i niebezpieczne wyzwania w walce o 100 000 $.
Sam sezon jest według mnie świetny, ciekawy i zabawny.
Według mnie, lepszą drużyną były Wrzeszczące Susły, którym kibicowałam od pierwszego odcinka.
Od początku sezonu kibicowałam Gwen i Leshawnie, jednak podobało mi się o wiele więcej postaci, takich jak np. Duncan czy Trent. Najmniej lubiłam Heather za jej intrygi oraz Lindsay za jej... głupotę. Bardzo cieszyłam się, że Gwen dotarła do finału i że w Polsce wygrała. Drugim finalistą był Owen, którego lubiłam tak średnio, jednak nawet gdyby to on wygrał, nie byłabym rozczarowana.
To już wszystko na dzisiaj.
Pa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz